Zdjęcie: Andres Idda Bianchi (Pexels)
Piątkowy wieczór, godzina osiemnasta. Kucharz krzyczy o brakujący ticket, kelner biegnie do gościa, a w tle dzwoni telefon — trzeci raz w ciągu pięciu minut. Ktoś w końcu odbiera, zapisuje zamówienie na kartce, myli adres dostawy i zapomina o jednym dodatku. Brzmi znajomo? To codzienność wielu lokali, które wciąż opierają zamawianie na telefonie jako głównym kanale kontaktu z klientem.
Zamawianie przez telefon nie zniknęło i raczej szybko nie zniknie — część klientów, zwłaszcza starszych lub przyzwyczajonych do konkretnej restauracji, po prostu woli zadzwonić i porozmawiać z żywą osobą. Problem w tym, że ten kanał jest kosztowny, podatny na błędy i trudny do skalowania w godzinach szczytu. Warto przyjrzeć się, gdzie leżą realne koszty telefonicznych zamówień i jak je ograniczyć, nie tracąc przy tym klientów.
Dlaczego telefon wciąż jest wąskim gardłem
Zamówienie telefoniczne wymaga pełnej uwagi pracownika przez cały czas trwania rozmowy — zwykle 2-4 minuty. W tym czasie ten sam pracownik nie może obsłużyć gościa przy stoliku, przyjąć zamówienia z aplikacji ani pomóc w kuchni. Przy 15-20 telefonach w godzinie szczytu to realnie godzina pracy jednej osoby poświęcona wyłącznie na rozmowy.
Do tego dochodzi czynnik ludzki. Zapisywanie zamówień ręcznie na kartce lub w prostym systemie kasowym sprzyja pomyłkom — źle zrozumiany adres, pominięty alergen, zapomniana zmiana w składzie dania. Każda taka pomyłka to nie tylko koszt materiałów, ale też zirytowany klient, który być może już nie wróci albo zostawi negatywną opinię.
Jest jeszcze kwestia szczytu godzinowego. Telefon dzwoni najczęściej dokładnie wtedy, gdy restauracja jest najbardziej obciążona — piątek-sobota 18:00-21:00. To moment, w którym każda dodatkowa minuta spędzona na rozmowie telefonicznej to czas odjęty od obsługi gości na miejscu.
Co realnie tracisz przy zamówieniach telefonicznych
Kilka konkretnych kosztów, które łatwo przeoczyć:
-
Czas personelu — jeśli kelner lub kucharz co godzinę odbiera 10-15 telefonów po 3 minuty, to 30-45 minut pracy dziennie tylko na przyjmowanie zamówień.
-
Błędy w zamówieniach — brak wizualnego potwierdzenia sprawia, że pomyłki zdarzają się częściej niż przy zamówieniach online, gdzie klient sam wybiera dania z listy.
-
Utracone zamówienia w godzinach szczytu — gdy linia jest zajęta, klient najczęściej nie oddzwania, tylko zamawia gdzie indziej.
-
Brak danych o kliencie — telefon nie zostawia śladu w postaci historii zamówień, co utrudnia budowanie relacji i późniejsze działania marketingowe.
Zamówienia online jako naturalne uzupełnienie
Nie chodzi o to, żeby całkowicie zrezygnować z telefonu — chodzi o to, żeby dać klientom alternatywę, która odciąży zespół i ograniczy liczbę pomyłek. Własna strona internetowa dla restauracji z możliwością składania zamówień online sprawia, że klient sam wybiera dania, dodatki i sposób płatności, a zamówienie trafia bezpośrednio do systemu — bez przepisywania, bez błędów w komunikacji.
Dużo restauracji zauważa, że po wdrożeniu zamówień online liczba telefonów spada nawet o połowę, szczególnie wśród młodszych klientów, którzy i tak wolą zamówić bez rozmowy. Zostają głównie stali klienci przyzwyczajeni do dzwonienia oraz osoby, które mają dodatkowe pytania — a to już dużo mniejsze obciążenie dla personelu.
Dobrym uzupełnieniem jest też menu QR umieszczone na stolikach, ulotkach czy w witrynie lokalu. Klient skanuje kod, widzi aktualne menu ze zdjęciami i cenami, i od razu może złożyć zamówienie — bez szukania numeru telefonu i czekania na połączenie.
Płatności bez zamieszania przy odbiorze
Jednym z częstszych problemów przy zamówieniach telefonicznych jest moment odbioru lub dostawy — kurier nie ma wydania reszty, klient nie ma gotówki, powstaje niepotrzebne zamieszanie przy drzwiach. System płatności online i przy odbiorze rozwiązuje to jeszcze na etapie składania zamówienia — klient płaci kartą lub BLIK-iem od razu, a personel nie musi zajmować się rozliczeniami przy każdej dostawie.
Rezerwacje to osobna historia
Warto rozdzielić dwie sprawy, które często się mieszają: zamawianie jedzenia i rezerwację stolika. Telefon bywa szczególnie uciążliwy właśnie przy rezerwacjach — trzeba sprawdzić dostępność, zapisać dane, czasem oddzwonić z potwierdzeniem. System rezerwacji online pozwala klientowi samodzielnie sprawdzić wolne terminy i zarezerwować stolik o dowolnej porze, także wtedy, gdy restauracja jest zamknięta lub linia zajęta.
Kiedy telefon wciąż ma sens
Nie każda restauracja i nie każdy klient nadaje się do pełnej automatyzacji. Starsi klienci, zamówienia grupowe czy nietypowe zapytania (np. o duże imprezy okolicznościowe) często wymagają rozmowy. Telefon warto więc zostawić jako kanał dodatkowy, a nie jedyny — dla tych, którzy naprawdę wolą porozmawiać, ale nie jako domyślny sposób składania standardowego zamówienia na wynos.
Dobrą praktyką jest też przeszkolenie zespołu, żeby przy każdym telefonie wspominał o możliwości zamówienia online przy kolejnej okazji — "następnym razem może pan/pani też zamówić przez naszą stronę, będzie szybciej". To naturalnie przekierowuje ruch bez zamykania kanału telefonicznego.
Jak to wygląda w praktyce
Restauracja, która wdraża zamówienia online obok telefonu, zwykle zauważa zmiany w ciągu pierwszych 2-3 tygodni:
-
Spada liczba pomyłek w zamówieniach, bo klient sam wybiera pozycje z menu.
-
Personel ma więcej czasu na obsługę gości na miejscu, zwłaszcza w piątki i soboty.
-
Rośnie średnia wartość koszyka — klienci przeglądający menu online częściej dokładają dodatki czy napoje, czego nie robią w pośpiechu przez telefon.
-
Pojawia się historia zamówień, którą można wykorzystać np. do programu lojalnościowego czy wysyłki kodów rabatowych do stałych klientów.
Warto też pamiętać o , który porządkuje zamówienia przychodzące z różnych kanałów — telefonicznych, online i ze stolika — w jednym miejscu, zamiast na porozrzucanych karteczkach.
Wypróbuj SkanujMenu® w swojej restauracji
Bezpłatny miesiąc, bez karty i bez zobowiązań.




